Konie, które odeszły…

malwa3malwa2Malwa1Malwina1
Malwa

Co dostaje spracowany, stary obolały koń w nagrodę za lata ciężkiej pracy?
Parciany sznurek na głowę…
Czy taki koń ma imię?
Nie.
Gniadej klaczy niepotrzebne imię, niedawno przyjechała, nie radziła sobie już z pracą w lesie…
Nie jest już młoda, nigdy też nie była zbyt silna.
Mimo to pracowała przez wiele lat, a historie tej pracy opowiada jej schorowane ciało.
Rodziła też dość często źrebięta, które szybko jej odbierano… Teraz pozostały już tylko powykręcane, obolałe opuchnięte nogi, poobijane boki, sterczący kręgosłup i blizny.
W oczach jakiś odległy cichy smutek. Niema prośba o to, by wreszcie odpocząć…
Ciężko jest patrzeć na tak doświadczone przez ludzi zwierzę. Gniada klacz jest żywym dowodem ludzkiej bezwzględnej żądzy zarobku.
Widać, że nigdy nie była porządnie żywiona, a urazy nabyte podczas pracy nie były leczone.
Nie zaznała ani troski, ani miłości, była po prostu maszyną do pracy.
I w końcu się zepsuła.
Teraz ma tylko blizny, chore nogi i parciany sznurek na głowie.

To Malwinka.. Nasza Malwinka.

 

Niestety po długiej i ciężkiej walce o życie Malwinki przegraliśmy… Malwa odeszła 26 stycznia 2014 :(

Będziemy tęsknić malutka…. [*]

natasza1natka2natkaDSC_0965DSC_0938
Natasza

Piękna duża klacz w typie konia zimnokrwistego. Do Polski przyjechała 24 grudnia 2011 roku wraz z transportem koni z Niemiec. Przyjechała do Polski, gdyż Niemcy nie mają u siebie rzeźni dla koni, więc wysyłają konie właśnie do nas. Przebyła tą długą drogę tylko w jednym celu…

Natasza-bo takie otrzymała od nas imię miała w życiu wiele szczęścia. W punkcie przeładunkowym coś nie poszło zgodnie z planem i transport się opóźnił, a ponieważ był to okres świąteczny to konie musiały przeczekać ten czas i ponownie ruszyć w ostatnią drogę 2go stycznia.  Jakimś cudem dowiedzieliśmy się o tym wszystkim i klacz udało nam się wykupić jakoś w ostatnich dniach grudnia zadłużając się gdzie tylko się da.

Natka dotarła wreszcie do naszej Fundacyjnej stajni, ale na miejscu niestety weterynarz zdiagnozował pęknięcie kości rysikowej. Jednak gdy kość się zrosła, klaczka dalej kulała i zaczęła chudnąć w oczach. Wyraźnie coś jej dolegało, a weterynarze mimo wielu prześwietleń i badań nie mogli znaleźć przyczyny.  Wiosną następnego roku stan Nataszy wyraźnie się pogorszył, klacz zwijała się z bólu mimo podawania różnego rodzaju leków. Nie zdążyliśmy pojechać do kliniki, ponieważ stan konia na to absolutnie nie pozwalał. Klacz nie przeżyła by transportu.

Przy kolejnej próbie wstawania kość w obrębie biodra trzasnęła i się połamała.  Natasza musiała zostać uśpiona, żeby nie cierpiała :(  Lekarze podejrzewali nowotwór kości, którego niestety wcześniej nie udało się zdiagnozować.

 

Natka przeżyła z nami trochę ponad rok czasu. Mamy nadzieję, że była szczęśliwa. Odeszła kochana i przytulana. Na zawsze zostanie w naszych sercach [*]

Biegaj maleńka po zielonych pastwiskach …

 

dar4dar3dar2dar1
Dar Serca

Opis wkrótce…

sniezka5sniezka4sniezka3sniezka2SONY DSC
Śnieżka

Śnieżka,a w poprzednim życiu Gracja. 24-letnia klacz, nie znamy dokładnej daty urodzenia, ale biorąc pod uwagę kilka faktów urodziła się ona w okolicach roku 1990. Nieduża, szczupła, wręcz chuda, ze zniekształconym kręgosłupem, po ochwacie, niedożywiona, przewracała się na ziemię, bo słabe nogi uginały się i nie mogły już unieść ciężaru życia. Od najmłodszych, źrebięcych lat pracowała w szkółce jeździeckiej, często ponad siły. Kiepsko karmiona i przeciążana gryzła i kopała, nie uchroniło jej to jednak od pracy, głodu, ochwatu, licznych ciąż i porodów, po których słabe źrebięta czasem umierały. Została odkupiona za symboliczną kwotę i u nas cieszy się zasłużoną, spokojną emeryturą.

 

Śnieżka odeszła od nas na wiecznie zielone pastwiska  [*]

 

Malajka3Malajka2Malajka1
Malajka

Malajka- córka naszej fundacyjnej Marmoty, urodzona 14.05.2004r, rasy Konik Polski.  Mały koń, wieli duchem. Choć często pokazuje „rogi” i ma niezły charakterek w stajni ma szerokie grono wielbicieli :)Na pastwisku próbuje ustawia sobie konie, niestety z różny skutkiem ;) A gdy ktoś chce zabrać ją na jazde z pastwiska musi się czasem nieźle za nią nabiegać ;)

Właściciel Ewa Roj & Agata Nosalska-Królak

 

Z ogromną przykrością informujemy, że w wakacje mimo tak młodego wieku odeszła od nas Malajka :( Biegaj kochana po zielonych łąkach z innymi końmi za TM :(